Sanctum
Sanctum

W styczniu premiera Sanctum, czyli hack’n’slash na planszy

Na początku 2020 roku premierę będzie miał nowy tytuł spod szyldu Czech Games Edition, którego polską wersję wyda Rebel. Mowa o Sanctum, czyli próbie przeniesienia na planszę klimatu gier z gatunku hack’n’slash.

Sanctum to rywalizacyjna gra przygodowa przeznaczona dla 2-4 osób, w której bohaterowie walczą z napotkanymi potworami i rozwijają swoje umiejętności, aby jak najlepiej przygotować się do finałowego starcia.

Jak w prawdziwym hack’n’slash przystało, po pokonaniu potworów możemy liczyć na zdobycie dodatkowego ekwipunku, który pomoże nam w dalszej przygodzie.

Na początku rozgrywki uczestnicy wybierają bohaterów, w których się wcielą, a następnie zdobywają kolejne poziomy poprzez walkę z pomniejszymi demonami. Punktem kulminacyjnym gry jest epicka bitwa z Lordem Malghazarem.

Sanctum
Nagrodą za pokonanie potwora jest nowy ekwipunek, który pomoże nam w dalszej wyprawie.

Według bardzo starej legendy były czasy, gdy na ziemi szalały niszczycielskie hordy demonów pod władzą piekielnego Lorda Malghazara. Niczym zaraza roiły się i przemieszczały, burząc po drodze wszystko, co udało się zbudować człowiekowi. I choć wojna wydawała się bezsensowna, a sprawa z góry przegrana, z ruin starego świata powstali wielcy bohaterowie. Nieustraszeni przedzierali się przez zastępy i dzielnie walczyli tak długo, aż udało im się dotrzeć do samego Malghazara. Dzięki odwadze, szczęściu i potężnej magii pokonali władcę demonów i uwięzili go na wieki w zapieczętowanym sarkofagu, ukrytym głęboko pod ziemią. Na powierzchni zaś zbudowano miasto, które miało przypominać kolejnym pokoleniom o heroicznym czynie przodków. By już zawsze stanowiło bezpieczną przystań, nadano mu nazwę.

Nastał pokój. Minęły wieki. Sanctum się rozwijało. Malghazar czekał.

Jak to zwykle bywa, wraz z upływem lat pamięć o tragicznych wydarzeniach stopniowo się zacierała. To, co do tej pory było żywą jeszcze historią, stawało się już tylko przerażającą legendą. Sarkofag został zapomniany, a Sanctum po latach świetności otrzymało nowego władcę – tyleż słabego, co głupiego. Król Yurik, człowiek marnej woli, nie był w stanie oprzeć się podszeptom Malghazara i choć rządził królestwem obfitości, zapragnął mieć jeszcze więcej. Opętany marzeniem o nadludzkiej mocy, która tylko czeka na uwolnienie, zarządził poszukiwania tego, co od lat spoczywało uśpione pod miastem.

Wizje Yurika ziściły się – król własnoręcznie dotknął źródła mocy i złamał pieczęć, która chroniła świat.

Sarkofag został otwarty.

Rebel
Sanctum
Ilustracje na kartach są bardzo klimatyczne.

Podczas każdej tury gracze będą mogli wykonać jedną z trzech akcji: poruszania się, walki lub odpoczynku. W trakcie poruszania się gracz dobiera i wykłada na planszę tyle kart demonów, ile wskazuje symbol na danym polu. W tym miejscu zaczyna się podejmowanie najważniejszych decyzji, które będą miały wpływ na całą rozgrywkę. Gdy demony się pojawią, bohater musi zdecydować, z którymi chce wejść w bezpośrednią interakcję.

Do walki będziemy używać kości. Aby pokonać potwory niezbędne jest przypisanie wyniku na kościach do wartości znajdujących się na kartach demonów. W trakcie gry będziemy rozwijać naszego bohatera tak, aby mógł zmierzyć się z coraz potężniejszymi przeciwnikami. Punktem kulminacyjnym rozgrywki jest walka z bossem, którego siła znacznie przewyższa zwykłe potwory.

Sanctum
Figurki bohaterów prezentują się znakomicie

Po samej oprawie graficznej widać inspirację klasykiem gatunku hack’n’slash, czyli kultowym Diablo. Pozy bohaterów utrwalone na figurkach aż proszą się o to, żeby jak najszybciej wyruszyć w dalekie krainy i zmierzyć się z hordami demonów. Dzięki wydawnictwu Rebel, w Polsce gra ukaże się już w styczniu 2020 r.

Trzymamy kciuki, żeby Sanctum okazało się równie dobrym tytułem wśród planszówek, co jego protoplasta w świecie gier komputerowych.

Źródło