Unmatched Bitwa Legend część 1

Recenzja Unmatched – Bitwa Legend: część 1

Czterej legendarnych bohaterów, dzięki wydawnictwu Ogry Games, w końcu przybyło do naszych domów, aby toczyć zaciekłe pojedynki w pierwszym zestawie systemu Unmatched. Powitajmy Alicję, Meduzę, Sindbada i Króla Artura. Towarzystwo niewątpliwie zacne, więc uzasadnione są też oczekiwania co do adekwatnego poziomu pierwszej części Bitwy Legend.

System Unmatched to prawdziwa perełka w swojej klasie. Prosta w swoich założeniach gra pojedynkowa zachwyca nie tylko pomysłem na swoją tematykę, ale również rozgrywką i wykonaniem. Nic dziwnego, że umieściliśmy ją w naszym TOP 10 najbardziej oczekiwanych gier tego roku.

Unmatched Bitwa Legend część 1 okładka
Release Date
25 Lipiec 2021
Autor
Rob Daviau
Wydawca
Ogry Games
Wiek
9+
Liczba graczy
2-4
Czas rozgrywki
ok. 30 min.
Our Score
5

Pomysł na grę, w której w szranki stają znane z legend i baśni postacie, brzmi zarówno banalnie, jak i genialnie. Któż z nas nie marzył o pojedynkach bohaterów popkultury i nie zastanawiał się kto byłby silniejszy? Dracula czy Wilkołak? Rambo czy Terminator? Pewne przejawy tych fantazji widzieliśmy już w filmach (Obcy kontra Predator) i grach (pojawianie się słynnych postaci w bijatykach z serii Mortal Kombat, czy Soul Calibur). Czemu więc nie przenieść tego na grunt planszówki? Zwłaszcza, że na tym polu możliwości są praktycznie nieograniczone!

Oczywiście taką grę można by łatwo zepsuć poprzez nieprzemyślaną mechanikę lub sztampowe podejście na zasadzie „pomysł sam się sprzeda”. Na całe szczęście gry z systemu Unmatched uniknęły tych błędów. Bitwa Legend: część 1 wyróżnia się bowiem ciekawym i świeżym podejściem do tematu i robi to przy użyciu bardzo prostych środków.

Za podstawę systemu twórcy przyjęli tu zasadę, że każdy z bohaterów musi mieć swój własny styl (zarówno graficzny, jak i mechaniczny), a jednocześnie spójny z resztą gry. Ten eksperyment się udał, przez co w graczach zapewne zapali się wewnętrzny kolekcjoner i nie będą chcieli pominąć żadnego kolejnego zestawu. Nic dziwnego – każde pudełko to małe dzieło sztuki.

Coś dla umysłu

Tym, czym Unmatched może zachęcić wielu graczy to nieskomplikowane zasady, które zapewniają płynną i dynamiczną rozgrywkę. Każdy z graczy kontroluje wybranego bohatera (reprezentowanego przez figurkę) oraz jego pomocnika (w formie żetonu). Grę wygrywa ten z graczy, kto pokona drugiego bohatera.

Bitwa Legend pojedynek
„Słaba płeć”? Nie w świecie Unmatched – tutaj nikt nie ustępuje pola.

Cała rozgrywka polega na zarządzaniu swoją talią 30 kart. Musimy to robić mądrze, ponieważ gdy w tali skończą się karty, to nie przetasowujemy ich, tylko otrzymujemy 2 obrażenia za każdym razem, gdy efekt gry nakaże nam dobrać kartę.

Gracze w swojej turze wykonują po dwie akcje (dwie różne lub dwa razy tą samą), przy czym mogą wybierać z trzech dostępnych:

1. Manewr – gracz musi dociągnąć jedną kartę, a następnie może poruszyć się swoimi postaciami po planszy,
2. Fortel – gracz zgrywa kartę akcji, oznaczoną symbolem błyskawicy
3. Atak, który stanowi główny trzon gry – gracz zagrywa kartę ataku, zaś obrońca może zagrać kartę obrony. Jeżeli wartość ataku przekracza wartość obrony, różnica tych wartości to zadane obrażenia
.

To w zasadzie koniec głównych zasad, przez co Unmatched jest bardzo prosty do opanowania i pozwala na szybkie wejście w grę nawet osobom nieobeznanym z planszówkami. Trzeba jednak pamiętać, że prostota zasad nie oznacza, że rozgrywka jest dziecinnie łatwa. W tej mechanice kryje się dużo kombinowania, taktycznego myślenia, a nawet i kalkulowania ryzyka. Pomimo tego rozgrywka przebiega sprawnie i szybko, a gra nie pozwala się nudzić nawet na moment. Każda tura może zmienić diametralnie sytuację na planszy, przez co myśleć trzeba na bieżąco. Oczywiście układ plansz pozwala także na ruchy czysto taktyczne, zaplanowane na kilka rund do przodu, ale trzeba pamiętać, że przeciwnik może nam te plany solidnie pokrzyżować.

Główny trzon gry to poruszanie się po planszy i umiejętne wykorzystywanie kart ataku. Plansza jest podzielona na pola oraz strefy. Pola mają kształt okręgów, zaś strefy są wyznaczone kolorami. Jedno pole może przynależeć do kilku stref.

Postaci w grze dysponują atakiem wręcz, bądź dystansowym. Wręcz można atakować tylko walczących znajdujących się na sąsiednich polach. Cel ataku dystansowego musi się natomiast znajdować w tej samej strefie co atakujący.

Unmatched Bitwa Legend część 1
Czas rozpocząć bitwę!

Karty ataku i obrony to najważniejsze karty w talii gracza. Pozwalają one nie tylko zadawać obrażenia lub odpierać ataki, ale bardzo często wywołują dodatkowe efekty, które przybliżają nas do zwycięstwa. Podczas ataku, gracz musi zadeklarować którą postacią wykonuje atak i kto jej jego celem. Jest to ważne, ponieważ nasze karty są podzielone na takie, które może używać tylko bohater, tylko jego pomocnik bądź dowolna z naszych postaci. Następnie atakujący zagrywa zakrytą kartę ataku, a obrońca może zagrać zakrytą kartę obrony. Po zagraniu kart są one odkrywane i rozpatrywane według ich efektów, poczynając od karty obrońcy:

  • w pierwszej kolejności gracze rozpatrują efekty NATYCHMIAST,
  • w drugiej kolejności gracze rozpatrują efekty PODCZAS WALKI,
  • następnie porównujemy wartości kart ataku i obrony; jeżeli wartość ataku jest większa, atakujący wygrywa walkę i broniącemu się są przydzielane obrażenia; jeżeli wartość obrony jest większa lub obie wartości są równe, walkę wygrywa obrońca,
  • ostatnim krokiem walki jest rozpatrzenie efektów PO WALCE.

Coś dla duszy

Każdą z postaci gra się trochę inaczej, każda też ma inną umiejętność specjalną, z której trzeba korzystać, aby wypracować przewagę nad rywalem. Dzięki temu możemy faktycznie „poczuć” daną postać i jej cechy charakterystyczne. Karty znajdujące się w talii każdego z bohaterów również różnią się od siebie, nawiązując do danej legendy lub baśni, w której się pojawiali. To sprawia, że faktycznie wybór bohatera, którym chcemy pokierować ma znaczenie. Nie ma wrażenia, że nazwa postaci to jedynie literki na karcie. W Unmatched każdy bohater ma swój własny styl.

I tak w talii Króla Artura znajdziemy legendarny miecz Excalibur, który zadaje aż 6 punktów obrażeń. Talia Sindbada opiera się na kartach podróży – im więcej nasz bohater ich odbył, tym jego doświadczenie wzrasta – z biegiem gry mamy coraz większe możliwości w walce. Karty Alicji opierają się na taktycznej zmianie rozmiaru – gdy Alicja jest duża, zadaje +2 obrażenia, natomiast w małej postaci ma +1 do obrony. Natomiast Meduza chętnie korzysta ze swojego Kamiennego Wzroku, który po wygranej walce zadaje dodatkowe obrażenia. To tylko oczywiście mały wycinek smaczków, jakie czekają na nas przy ogrywaniu Bitwy Legend: części 1.

Niewątpliwą zaletą Unmatched jest jednoczesne podkreślenie różnicy pomiędzy poszczególnymi bohaterami, a zachowaniem balansu w sile pomiędzy nimi. Większość pojedynków jest „na styk”, dlatego każda z postaci ma szansę wygrać w pojedynku. Czuje się tutaj także wagę podejmowanych decyzji. Często będziemy analizować swoje ruchy i dochodzić do wniosków, że swoją turę mogliśmy wykorzystać lepiej, albo zdecydować się na coś innego. Gra nie każe nas jednak za błędne ruchy w taki sposób, że nie mamy ochoty na dalszą grę. Przeciwnie – dzięki temu, że czujemy że mieliśmy realną szansę na wygranie pojedynku, chętniej domagamy się rewanżu.

Unmatched Bitwa Legend karty
W talii każdego z bohaterów znajdziemy karty, które nawiązują do jego historii.

Ważni są też pomocnicy naszych bohaterów. Merlin, Dżabersmok, Tragarz i trzy harpie nie są jedynie pomagierami służącymi za mięso armatnie. To postacie, które na równi z naszymi bohaterami uczestniczą w walce. Taki Dżabersmok może nas poważnie poharatać, a Merlin nieźle zamieszać w ustawieniu walczących. Nigdy nie wolno lekceważyć pomocników, ponieważ ich umiejętności mogą przesądzić o wyniku gry.

Coś dla oczu

Osobne słowa zachwytu należą się jakości wykonania Unmatched. Jakie ta gra ma przepiękne grafiki! Dawno nie nacieszyłem swoich oczu samym wyglądem planszówki, a tutaj mógłbym w zasadzie tylko przeglądać karty. Każda z postaci posiada własny rewers talii, a grafiki na awersach poszczególnych kart są po prostu obłędne. Nawet część kart, która pojawia się w każdej z talii (np. znienawidzona przez atakujących i uwielbiana przez broniących się Finta lub Przegrupowanie) posiada inne grafiki, dopasowane stylem do danego bohatera.

Ładne i wpasowane w styl graficzny rewersów kart są również liczniki zdrowia postaci. Są one bardzo solidne, dzięki czemu swobodnie możemy uaktualniać punkty zdrowia naszej drużyny. Figurki bohaterów są szczegółowe, solidne i pięknie się prezentują na planszy. Pozy są dynamiczne, dobrze oddające ducha gry. Nasi pomocnicy zostali przedstawieni w formie żetonów i stylistycznie jest to ruch bardzo w stylu Unmatched, chociaż niektórzy pewnie woleliby kolejne figurki. Mi osobiście to rozwiązanie przypadło do gustu.

Warto również wspomnieć o planszy, na której będziemy toczyć swoje zmagania. Tutaj duży plus dla twórców, że strefy zostały wyróżnione nie tylko kolorami, ale również różnymi symbolami, dzięki czemu osoby z daltonizmem (do których zalicza się autor niniejszej recenzji) nie będą miały żadnego problemu podczas rozgrywek. Podział na strefy jest przejrzysty i logicznie wynika z tego, co przedstawia tło planszy. Po jednej stronie mamy statek dokonujący ataku na nabrzeże, na którym znajdują się okopy. Druga strona planszy przedstawia zamek i jego okolice. Całość jest spójna graficznie z całą grą.

Bitwa Legend wypraska
Wszystkie elementy są przepiękne!

Osobne miejsce należy poświęcić wyprasce. Przeważnie patrzę na to pod względem funkcjonalnym, ale tutaj trzeba oddać twórcom, że wypraska w Bitwie Legend: części 1 jest fenomenalna, również pod względem wizualnym. Symbole na bokach miejsc na karty pokazują gdzie jest przeznaczone miejsce dla danej postaci. Mam wrażenie, że wypraska jest jednak trochę zbyt głęboka i dałoby radę trochę odchudzić pudełko, aby było trochę węższe. Oczywiście po to, aby zmieścić na półce więcej zestawów Unmatched!

Podsumowanie

Bitwa Legend: część 1 to gra kompletna, która robi ochotę na kolejne zestawy w tym systemie. Krótka rozgrywka, proste zasady, możliwość wcielenia się w postacie znane z legend i baśni, przepiękne wykonanie, dużo możliwości taktycznych, duża regrywalność – to wszystko składa się na wspaniały tytuł, który może królować na stołach graczy. A jeśli chcecie więcej – wystarczy kupić kolejny zestaw. Oprócz Bitwy Legend: części 1, premierę miał również Robin Hood vs. Wielka Stopa.

Musze przyznać, że Unmatched poważnie zagroził innym grom z mojej kolekcji – zapewne będzie pojawiać się na stole dużo częściej niż inne tytuły. To gra, która nawet nie wie co to „półka wstydu”.

Na koniec nasza autorska prezentacja bohaterów z Bitwy Legend: części 1:

Alicja i Król Artur
Niektórzy bohaterowie wolą duże miecze…

Alicja – lata spędzone w Krainie Czarów w towarzystwie Szalonego Kapelusznika odcisnęły na niej swoje piętno, więc jej taktyka walki jest nieprzewidywalna. Jej talia to dziwne specyfiki, które pozwalają Alicji zmieniać rozmiar. Za pomocnika ma samego Dżabersmoka, ale tutaj nie pomoże nawet migbłystalny miecz – gdy jego szczęki, co gryzą, cię dopadną, to może być cios po którym się nie podniesiesz. To zaiste będzie wielny dzień dla Alicji!

Król Artur – legendarny władca uzbrojony w równie legendarny miecz Excalibur to prawdziwy rycerz. Jego mocne ciosy mogą być dodatkowo wzmacniane, przez co nigdy nie wiesz z jaką siłą przyjdzie Ci się zmierzyć. Przy jego boku stoi sam Merlin, który w arsenale ma potężne zaklęcia. Król Artur jest nieustępliwy i twardy, a jego seria ciosów może zaskoczyć przeciwnika kilka razy w trakcie bitwy.

Sindbad i Meduza
Pozostali preferują zaś szybszą broń.

Sindbad – z początku może wydawać się zwyczajny, jednak lekceważenie go to poważny błąd. Z każdą kolejną odbytą podróżą bohater ten staje się silniejszy i szybszy, aż w końcu staje się praktycznie niepowstrzymany. U boku Sindbada stoi wierny Tragarz, który pozwala na dobieranie dodatkowych kart, przez co Sindbad ma szansę odbyć więcej podróży w krótszym czasie.

Meduza – strzeż się jej kamiennego wzroku równie mocno, co ataków dystansowych. Aby zranić wroga nie musi nawet wykonywać żadnych akcji – wystarczy, że nieopatrznie będziesz przebywał na jej terenie na początku jej tury. Meduza to świetna łuczniczka, więc jej ataki mogą mieć niespodziewane konsekwencje. A gdy uzna, że potrzebna jej pomoc, na swoich usługach ma aż trzy Harpie, które skutecznie mogą utrudnić życie wrogom.

Wybierz swojego bohater i pamiętaj – w bitwie nikt nie jest równy!

Unmatched Bitwa Legend część 1
Unmatched - Bitwa Legend: część 1
Podsumowanie
Bitwa Legend: część 1 to świetna pozycja zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych graczy. Proste i jasne zasady, dynamiczna rozgrywka oraz świetnie zrealizowany temat główny sprawiają, że pokochacie ten tytuł. Niektórym graczom może trochę przeszkadzać losowość w dociągu kart, jednak chęć rozegrania szybkiego rewanżu sprawia, że trudno uznać to za wadę. Gra dostarcza naprawdę dużo rozrywki i jest gwarancją udanego wieczoru z planszówkami.
Mechanika
Wykonanie
Regrywalność
Skalowalność
Klimat
Oceny czytelników9 Votes
Zalety
genialny pomysł - możliwość wcielenia się w znanych bohaterów z legend i popkultury
każdym bohaterem gra się trochę inaczej
proste (ale nie prostackie) zasady
dynamiczna rozgrywka
duża regrywalność
dobrze zachowany balans rozgrywki
przepiękne grafiki i solidne wykonanie
ma swój własny, unikatowy styl
Wady
brak
5
Ocena