Ravehard magiczna gra karciana

Ravehard – magiczna recenzja

Wyobraźcie sobie, że budzicie się po mocno zakrapianej imprezie (nie pytajcie dlaczego, ale Mietek naprawdę przyniósł kropidło) i odkrywacie, że ktoś zabił najważniejszego gościa. Jesteście skacowani, nie pamiętacie praktycznie nic z zeszłego wieczoru, a w kieszeniach chowacie podejrzane przedmioty.

Generalnie nikt z was nie jest pewien czy to właśnie nie on jest mordercą. Wszyscy jesteście podejrzani, więc musicie odkryć kto naprawdę stoi za tą upojną zbrodnią (upojną, bo morderca się upił – czaicie?).

Acha, zapomniałem dodać – jesteście magami!

Tak w skrócie wygląda wstęp do rozgrywki w Ravehard – magiczną grę karcianą. A sama rozgrywka wygląda tak, że można by o niej powiedzieć:

„Zamierzony chaos”

Podstawowe zasady są dosyć proste – każdy z graczy wybiera jedną z dostępnych postaci, które przynależą do określonej szkoły magii. Jeśli dwóch graczy wybrało postaci z tej samej szkoły magii, muszą usiąść obok siebie, ponieważ talia zaklęć, z której będą dobierali karty, będzie dla nich wspólna.

Ravehard pudełko
Autor
Adam Betley
Wydawca
REDI Games
Wiek
12+
Liczba graczy
2-5
Czas rozgrywki
60 min.
Our Score
4.4

Każdy gracz dobiera 4 karty ze swojej szkoły magii, 2 karty ze Szkoły Ogólnej oraz 2 z talii Czarnej Magii. Karty Czarnej Magii służą jako Tarcze – zaklęcia, które mogą nam posłużyć do skontrowania efektów z innych kart.

Na początku gry każdy gracz otrzymuje jeszcze po dwie karty Narzędzi Zbrodni oraz Flirtu. Do czego służą te karty, wyjaśnię później.

Aby rozwiązać zagadkę śmierci Arcymaga musicie przede wszystkim przeżyć trzy pojedynki z bossami oraz kilka nieprzyjemnych zdarzeń. Nikt nie mówił, że będzie lekko, a pamiętajcie, że wszyscy jesteście na kacu, więc skutków niektórych zaklęć do końca nie możecie być pewni. W niektórych przypadkach wynik waszego zaklęcia będzie zależał od rzutu monetą*.

*dołączona w zestawie**.

**przynajmniej w moim. Autor recenzji nie gwarantuje istnienia monety w każdym egzemplarzu Ravehard, ani nie gwarantuje wysokości jej nominału, jak również tego czy moneta jest autentyczna. W końcu to magiczna moneta. Odpowiedzialność autora recenzji za brak monety jest całkowicie wyłączona***.

***tak, wiem, ściągnąłem od Pratchetta. Możemy iść dalej?

Główny trzon rozgrywki polega więc na tym, aby zagrywając zaklęcia pokonać trzech wylosowanych bossów. Proste, prawda? No właśnie nie do końca…

Bo w całej rozgrywce nie możecie zapominać o rozwiązaniu zagadki śmierci Arcymaga. W tym celu pomiędzy pojedynkami z kolejnymi bossami odkrywać będziecie karty dowodów, które naprowadzą Was na trop narzędzia zbrodni, za pomocą którego dokonano morderstwa.

Kiedy po pokonaniu bossów dotrzecie już do komnaty Arcymaga będziecie musieli wytypować spośród Was mordercę. To ta osoba, która będzie posiadać narzędzie zbrodni wskazane przez ujawnione karty dowodów.

Cała zabawa polega na tym, że Narzędzia Zbrodni rozdane na początku gry mogą w trakcie rozgrywki wielokrotnie zmieniać swoich właścicieli. Oprócz bowiem zagrywania zaklęć gracz ma w swojej turze do wykorzystania jeszcze jedną akcję – akcję knucia, czyli podmiany posiadanego narzędzia zbrodni z adekwatną kartą należącą do innego gracza.

Jeżeli odgadliście kto jest mordercą, gra się kończy – magowie wygrywają, morderca przegrywa. Można imprezować dalej! Jeżeli jednak wytypowaliście źle, to morderca zamienia się w Darkcymaga i następuje walka z pozostałymi graczami. Od rezultatu walki zależą teraz losy świat… A nie, wróć, w zasadzie to rezultat walki określa tylko czy wygra morderca, czy magowie. Świat się nie zawali. Chyba…

Ravehard bohaterowie
W czasie gry przyjdzie nam wcielić się w nietuzinkowe postacie.

I jeśli myślicie, że to już wszystkie zasady, to chyba nigdy nie graliście w butelkę na szkolnej wycieczce. Czymże byłaby impreza bez kart flirtu? Co prawda nie wpływają one w jakikolwiek sposób na przebieg rozgrywki, ale chociaż stanowią okazję do żartów. Do prawdziwego podrywu jednak nie polecam (lepiej już rzucić jakieś zaklęcie miłosne). Wpisują się one jednak idealnie w główną siłę Ravehard, czyli…

Magiczny humor

To czym Ravehard stoi, to wszechobecny humor. Grafiki kart, teksty kart i nawet instrukcja przesiąknięte są żartami (zasada, że „jeżeli żaden z graczy nie zgłosi się, aby otrzymać obrażenia, to wszyscy przegrywają bo są tchórzami i się nie nadają do gry”, jest jedną z moich ulubionych i postuluję przeniesienie jej do każdej gry). To czy jest to humor dla każdego jest już kwestią dyskusyjną. Z humorem jest bowiem jak z różdżką – każdy czarodziej ma swoją.

Żarty w Ravehard mają bowiem różny poziom – niektóre naprawdę śmieszą, niektóre wywołują jedynie uczucie zażenowania. Są tu zabawy słowne, suchary nadające się do popularnego teleturnieju, znajdzie się też humor irracjonalny i abstrakcyjny. Mnie i mojej ekipie taki rodzaj humoru podpasował, jednak trzeba mieć świadomość, że rodzaj żartów w grze jest specyficzny i pewnie niektórych odrzuci już na wstępie.

Znajdziemy więc tu takie niebezpieczeństwa jak „Negatywnie nastawione do życia owce”, bossów „Cassiopeję i Cassiopezeta” oraz sojusznika „Drzewa Jeffa”. Sami możemy się wcielić np. w egzotyczną Annę Kondę.

Również patent na rzucanie monetą, aby rozstrzygnąć efekt niektórych zaklęć, wpasowuje się idealnie w szalony klimat Ravehard i powoduje uśmiech na ustach graczy.

Ravehard zaklęcia
Dobry mag cechuje się znajomością dużą ilością zaklęć. Tak co najmniej trzech.

W dobry humor wprawią nas również teksty na kartach Narzędzi Zbrodni oraz karty flirtu. Szczególnie te ostatnie potrafią być fajnym urozmaiceniem. Podczas jednej z rozgrywek po pewnym czasie zapomnieliśmy o grze i skupiliśmy się już tylko na flirtowaniu.

No właśnie, tylko czy smaczek urozmaicający rozgrywkę powinien przyćmiewać główną grę? I tutaj dochodzimy do największego zgrzytu Ravehard.

Mechaniki

Magiczna gra karciana jest trochę jak potwór doktora Frankensteina – pozszywana z różnych fragmentów chodzi, ale jakoś trochę niezgrabnie. Mamy tu walki z bossami, które wcale do łatwych nie należą, mamy zarządzanie ręką kart, duży element losowości, jest podrzucanie sobie nawzajem „świni” w postaci narzędzia zbrodni, typowanie mordercy i do tego towarzyski flirt!

To mieszanka wybuchowa, która eksploduje, ale niestety nie są to noworoczne fajerwerki. Takie pomieszanie mechanik powoduje pewien chaos, bo gracze nie wiedzą na czym się tak naprawdę trzeba się skupić. Czy na walce z bossem, czy na zapamiętaniu kto, z kim, gdzie i kiedy wymieniał się narzędziami, czy pozwolić sobie na rozluźnienie i po prostu poflirtować z innymi?

Ravehard miał być grą imprezową dla prawdziwych graczy. Czyli tytułem, który jest dość zaawansowany mechanicznie, aby przyciągnąć zainteresowanie planszówkowych (lub karciankowych) wyjadaczy, ale jednocześnie na tyle lekki, aby Ci zagrywali się nim podczas luźniejszego wieczoru. Niestety zastosowane mechaniki trochę się ze sobą gryzą. Osobno każda z nich jak najbardziej działa, ale zebrane razem tworzą wrażenie, jakbyśmy grali w dwie gry naraz.

Jednocześnie efekty z kart zaklęć są tak opisane, że gra jest zbyt ciężka na jakąkolwiek imprezę. Najlepszym przykładem jest „Drzew Jeff”, którego efekt zapisany małą czcionką zajmuje całą kartę, co najlepiej skomentowali sami twórcy, umieszczając na dole podpis: „Ale tekstu, co?”.

Wydaje się, że połączenie kooperacji z rywalizacją można było zrobić lepiej. W Ravehard wyszło to średnio, być może z tego względu, że próbowano podpiąć się pod grę imprezową.

Wydaje się, że lekkie „odciążenie” kart zaklęć poprawiłoby odczucia z gry i jej płynność. Proste efekty zagrywanych kart sprawdziłyby się lepiej, ponieważ pozwoliłoby na skupienie się na czerpaniu dobrej zabawy z gry, a o to przecież zawsze chodzi.

Ravehard poplecznicy
Bossowie mogą przyzwać posiłki w postaci stada owiec, kolesia, który wypija nam drinki lub nawet… manata.

W Ravehard dużo czasu schodzi jednak na zrozumieniu co właściwie robi dana karta i zwyczajnym główkowaniu co najlepiej zagrać. W ten sposób impreza się dłuży, a powinna minąć w mgnieniu oka.

Zwłaszcza, że jak na grę, która miała być „imprezówką dla zaawansowanych” rozgrywka wcale do łatwych nie należy. Humor gry mówi: „Zobacz – każda karta jest śmieszna, zagrywaj ile wlezie i baw się dobrze”. Mechanika zaś: „Jak nie zagrasz najlepiej jak potrafisz, zmiażdżę Cię”.

Zdarzyło się nam szybko przegrać grę ponieważ zostaliśmy pokonani przez bossa, nawet jeśli nie skupialiśmy się na żartach, ale na tym, aby zagrać jak najlepiej. Oprócz bossów musimy jeszcze pamiętać o zmierzeniu się z kilkoma nieprzyjemnymi zdarzeniami, które również mogą spowodować naszą przegraną.

Powoduje to, że do głównego celu gry, czyli typowania mordercy Arcymaga, możemy nawet w ogóle nie dojść.

Cała afera z  podrzucaniem sobie narzędzi zbrodni nie ma wtedy sensu, ponieważ gra i tak nie pozwoli nam na zabawę w typowanie kto zabił. Trzeba wtedy próbować od początku. W efekcie element rywalizacyjny schodzi na dalszy plan, ponieważ priorytetem jest współpraca przy walce z bossami. Jeżeli tego nie przeżyjemy, wszystko co dalej gra ma nam do zaoferowania po prostu przepada. Nie ukrywam, to trochę frustrujące.

Z kolei potraktować Ravehard jak grę „na serio”, przy której możemy sporo pogłówkować i wymyślać najlepszą taktykę, też jest ciężko. Nie zachęca do tego ani klimat gry, ani perspektywa, że w tym czasie możemy pograć „na poważnie” w inny tytuł, o którym wiemy, że nawet nie obiecuje prostej rozgrywki.

Z Magiczną grą karcianą jest tak, że albo ją polubisz, albo nie będziesz chciał więcej do niej wracać. Zakręcony klimat i pewna chaotyczność w rozgrywce mogą spodobać się niektórym osobom. W sumie ten chaos, jakby nie patrzeć, mocno wpisuje się w klimat Ravehard. Hej, w końcu przed chwilą miała miejsce największa magiczna balanga, to oczywiste, że teraz możecie czuć się trochę skołowani.

Ravehard jest grą jak najbardziej grywalną, tylko specyficzną. Odczucia z rozgrywki będą mocno zależały przede wszystkim od układu kart w talii zaklęć oraz stosika fabularnego. To też gwarantuje dużą regrywalność, ponieważ każda partia w Ravehard zapewni nam pojedynki z innymi bossami, napotkamy inne zdarzenia a i narzędzie zbrodni będzie inne.

Ravehard narzędzia zbrodni
Czym zabito Arcymaga? Torebką foliową, tradycyjnymi metodami czy może zmarł z miłości?

Gra najlepiej sprawdza się w większym gronie osób. Przy trzech osobach, łatwo jest wytypować mordercę, ponieważ każdy wie kto ma jakie karty na ręku. W więcej osób jest już trudniej, a co za tym idzie – łatwiej oszukać współgraczy.

 Wykonanie

Magiczna gra karciana jest wykonana porządnie. Karty dostajemy w zgrabnym pudełku, które nie zajmuje na półce za dużo miejsca. Same karty są dobrze wykonane. Od strony graficznej dostajemy tu spójny motyw imprezowy, pasujący do klimatu gry i żartów na kartach.

Jedynym mankamentem jest brak jakichkolwiek znaczników, którymi można było kontrolować punkty życia magów i bossów.

Co prawda twórcy przygotowali do tego rozwiązanie w postaci aplikacji na telefon, ale korzystanie z niej polega na tym, że każdy z graczy powinien mieć swojego smartfona, ponieważ w aplikacji można zaznaczać tylko punkty życia jednego, wybranego maga i bossa. Dla mnie osobiście rozwiązanie na minus. Jedno urządzenie na stole podczas gry jeszcze potrafię znieść, ale pięć komórek, to już słaby widok wśród grafik odwołujących się do największej magicznej imprezy.

Ravehard rozgrywka
Gra dużo miejsca nie zajmuje, ale oferuje dużo śmiechu.

Podsumowując, Ravehard to tytuł specyficzny, na pewno nie dla każdego. W pierwszej kolejności dla niektórych barierą może być humor gry. Dalej można zniechęcić się przekombinowaną mechaniką. Jeżeli te dwie rzeczy nie będą jednak Wam przeszkadzać, a wręcz będziecie umieli zauważyć, że razem tworzą one klimat chaotycznej imprezy, podczas której wszystko jest możliwe, to przy Ravehard możecie się dobrze bawić.

Niektórzy odczucia podczas rozgrywki mogą opisać jako zbliżone do tła fabularnego gry – jesteśmy po imprezie i gramy na kacu. Inni z kolei mogą czuć jeszcze moc magicznych eliksirów wypitych zeszłej nocy i cieszyć się z festiwalu zaklęć, mechanik i rzutów monetą.

Z grami jest jak z czarami – każdy ma swój ulubiony. I to właśnie w naszym hobby jest piękne.

Grę do recenzji przesłało nam wydawnictwo REDI Games, za co serdecznie dziękujemy.

Ravehard magiczna gra karciana
Ravehard - magiczna gra karciana
Podsumowanie
Ravehard - magiczna gra karciana jest pozycją o specyficznym humorze, który niekoniecznie może trafić w gusta wszystkich graczy. Do tej gry niezbędna jest odpowiednia ekipa, która nie przestraszy się zderzenia różnych mechanik gry, które niczym legendarny kociołek Panoramiksa mogą przyprawić o ból głowy. Jeżeli jednak Ravehard Wam się spodoba, z całą swoją magiczną chaotycznością, to zapewne będzie to dla Was najlepsza gra na "trochę luźniejsze" wieczory.
Mechanika
Humor
Wykonanie
Regrywalność
Skalowalność
Oceny czytelników3 Votes
Zalety
humor
niepewne efekty zaklęć i rzuty monetą
grafiki na kartach
poręczne, wytrzymałe pudełko
ciekawy pomysł na rozgrywkę
Wady
brak znaczników do śledzenia ilości życia
mechanika to "pomieszane z poplątanym" - nie każdemu takie rozwiązanie się spodoba
instrukcja to dwie małe składane karteczki - nieporęczne rozwiązanie
Efekty niektórych zaklęć zbyt przekombinowane
4.4
Ocena