Dorwać bandurka…

Halo… Raz, raz. Już? Słychać mnie? ekhm… Dzień dobry. To my, wciąż nadajemy. wydarzyło się tyle rzeczy, że ciężko wszystko objąć rozumem, nie mówiąc już o opowiedzeniu. Ale spróbuję. Dla naszych czytelników, dla potomnych, no i dla bandurków…

Zapewne nasi drodzy czytelnicy zauważyli przestój, jaki panował na stronie przez dobrych kilka miesięcy.

Może i chcielibyśmy zrzucić wszystko na sytuację kryzysową w kraju i kwarantannę serwerów, ale nie taka jest prawda.

Wierzymy, że na uczciwości powinien opierać się ten świat, dlatego w imieniu redakcji przedstawiam teraz prawdziwy powód naszej nieobecności.

Uwaga, bo sprawa jest poważna: uciekły nam wszystkie bandurki… Naprawdę!

Oceniać łatwo, ale czy ktoś może z czystym sumieniem stwierdzić, że wie, jak to jest?

Wpadnie taki do lasu czy puszczy i szukaj go sobie… Wszyscy musieliśmy się zmobilizować, żeby je połapać. A co tam się nie działo!


Jak świat światem, człowiek i bandurki sobie bratem.
Podobno…

No ale jesteśmy, mamy wszystkie – chyba.

Prawdopodobnie…

No dobra, jednego się nie możemy doliczyć, ale jakby ktoś znalazł, to nasz. Nie tykać!

Czy gryzie?

Nieee, w życiu nikogo nie ugryzł!

Ale lepiej nie sprawdzać.

Jeśli ktoś się zastanawia, jak wygląda bandurkowy pościg, polecam The Midnight Gospel – akcja 1:1, tylko… no my byliśmy czyści. Ale tak jak Clancy zbierał pamiątki z różnych światów, tak my zapełniliśmy głowy pomysłami, którymi chcemy uraczyć naszych czytelników.

Czujemy siłę jak po zażyciu Mana Potion. Mamy więcej questów niż w Wiedźminie, grając na 100 %, a klawiatury bojkotują naszą pracę, samoczynnie układając kolejne litery w jakiś niezrozumiały dla nas ciąg „daj nam w końcu spokój”.

Ktoś wie o co chodzi?

Podejrzewamy, że to jakiś kolejny bandurkowy wybryk…

Cóż więc, miejcie oko na Bandurki (dla własnego dobra!), bo właśnie tutaj znajdzie się polska stolica gier planszowych – a to tylko nieznaczny promil tego, co szykujemy…

Jesteście z nami?