Darkest Dungeon – recenzja dungeon crawlera tylko dla najsilniejszych

Darkest dungeon łotrzyk i trędowy z logo gry
Release Date
3 Lutego 2015
Producent i wydawca
Red Hook Studios
Liczba graczy
Kampania jednoosobowa oraz potyczki w Cyrku dla wielu graczy
Język gry
Polskie napisy
Our Score
4.4
Darkest Dungeon

Darkest Dungeon to mroczna gra turowa w gotyckiej oprawie od kanadyjskiego Red Hook Studios. W czasie gry jako grupa poszukiwaczy przygód przemierzamy lochy, lasy i ruiny. Tam zmierzymy się z nieumarłymi, potworami i bandytami.

Premiery Darkest Dungeon 2 spodziewamy się już w 2021 roku. Z tej okazji postanowiłem siąść do pierwszej części i nieco „odświeżyć” doświadczenie.

Jak było? Oj, ciężko… mówiąc krótko – krew, pot, płacz przeplatany ze śmiechem i stres… A nawet jeszcze nie zdążyłem odpalić gry.

Akcja Darkest Dungeon toczy się w okolicach starej, rozległej posiadłości, którą przejęły przebudzone demoniczne moce. Dużo czasu spędzimy też w wyciśniętej ze wszelkiej nadziei wiosce. Leży ona u stóp klifu, na szczycie którego znajduje się dworek.

W trakcie rozgrywki musimy walczyć nie tylko z potwornościami, które napotkamy na drodze, ale także z upadająca psychiką naszych bohaterów. Już na wstępie gra ostrzega nas, że naszym celem będzie wykorzystanie maksimum beznadziejnej sytuacji, by ujść z życiem.

Kluczem do sukcesu jest nie tylko odpowiednie dobranie drużyny. Należy skupić się też na zabraniu ze sobą odpowiednich przedmiotów i wyposażeniu naszych poszukiwaczy przygód.

Niejednokrotnie podczas rozgrywki rozstaniemy się z naszymi bohaterami, których trzeba będzie zastąpić innymi. W ten sposób możemy spędzić kilkadziesiąt godzin na samym levelowaniu bohaterów.

Fabuła jest dosyć prosta. Antenat (nasz przodek) przez całe życie pławił się w luksusie i trwonił pieniądze rodu. Znudzony swoim trybem życia znalazł zapiski o pradawnej mocy drzemiącej pod rezydencją, w której mieszkał.

Mini Boss Kolekcjoner Darkest Dungeon
Jeden z najbardziej znienawidzonych przez graczy przeciwnik w grze, wrr…

Poszukiwania prowadzone przez naszego poprzednika doprowadziły do przebudzenia prastarych mocy, które to my musimy pokonać. Ostatecznie Antenat jako jedyny zbiega z posiadłości, by napisać do nas list. Po zapieczętowaniu go popełnia samobójstwo.

Jego głos towarzyszy nam w trakcie gry jako narrator opowieści. Wraz z postępami przygody odblokowujemy kolejne informacje, które zapoznają nas z wydarzeniami.


Mroczna oprawa Darkest Dungeon

Nasi podopieczni muszą zmierzyć się ze zbirami, demonami i wszelkimi najbardziej paskudnymi potworami. Wszystko przedstawione jest w komiksowej formie 2D i to właśnie jest jedna z mocnych stron gry.

Darkest Dungeon wydano w 2015 roku przez Red Hook Studios – kanadyjskie niezależne studio z Vancouver. Gry z 2015 roku graficznie nadal wyglądają dobrze. Jednak w przypadku Darkest Dungeon grafika będzie starzeć się znacznie wolniej.

Stylizowana gotycka oprawa świetnie się spisuje. Wszystko, co znajdziemy w grze, jest mroczne, brzydkie i brudne, a smród zgnilizny można poczuć już od samego patrzenia. Każda z lokacji przedstawia inny klimat, co pozwala nam dzielić niepokój razem z naszymi bohaterami. Również na każdego z przeciwników patrzyłem z lekkim obrzydzeniem i ciekawością, analizując jego wygląd.

Fajnym smaczkiem są też komiksy, które odkryłem dopiero podczas przygotowań do tej recenzji. Otóż Red Hook na swojej stronie głównej umieścił wiele artów z gry. Pośród nich znajdziemy fabularne komiksy, z których poznamy historię bohaterów Darkest Dungeon.

  • komiks darkest dungeon historia trędowatego
  • Komiks historii postaci łowcy nagród z Darkest Dungeon

W trakcie rozgrywki odwiedzimy pięć podstawowych map: Knieja, Norowisko, Zatoka, Ruiny oraz Najmroczniejszy Loch. Lokacją dodatkową, którą otrzymaliśmy w DLC The Color Of Madness jest Farma.

Miejsca te pod względem mechaniki nie różnią się od siebie znacząco.

W każdej z nich przyjdzie nam wykonywać podobne zadania.

Walka z potworami The Color of Madness
A takie wyzwanie funduje nam dodatek The Color of Madness

Te wszystkie miejsca różni jednak oprawa graficzna, dzięki czemu odwiedzając każde z miejsc czujemy nieco inny klimat.

Dla przykładu, wchodząc do Kniei, od razu poczujemy klimat podmokłych i lepkich bagien, a Zatoka ugości nas chłodną morską bryzą i niebieskawym oświetleniem.


Ciemno wszędzie, ale nie głucho

Klimat we wszystkich lokacjach dobrze buduje też muzyka, odpowiednio zmienia się ona w stosunku do sytuacji. Szczególnie dobrze czuć to w naszej wiosce, dając nam wrażenie braku jakiejkolwiek nadziei na poprawę sytuacji w okolicy.

Walka z bossem Nekromantą z Darkest Dungeon
Strzał w… piątkę.

Ten zapętlony utwór już raczej na długo pozostanie w mojej pamięci.

Chętnie w trakcie rozgrywki usłyszałbym trochę więcej utworów, ale obecne w grze są wykonane dobrze i spełniają swoje zadanie.

Odgłosy muzyki przerywają syki ostrzy, wybuchy bomb i dźwięki rzucanych zaklęć.

To też nadaje wymianie ciosów odpowiedniej „mięsistości”, wszystko ładnie ze sobą współgra.


Krytyki i uniki

W Darkest Dungeon nie ma nic lepszego, niż porządne uderzenie krytyczne. Potyczki w grze rozgrywamy turowo i początkowo może się wydawać, że nie jest to zbyt dynamiczna forma. Walka jednak daje sporo satysfakcji.

Chociaż po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w grze czułem, że przydałaby się opcja przyspieszenia nieco tempa potyczki.

Walka w Darkest Dungeon naprawdę potrafiła wzbudzić we mnie skrajne emocje. Od Euforii po porządnym uderzeniu krytycznym, aż po gorzki smak porażki, gdy pudłowałem lub obrywałem serią mocnych ciosów.

Trędowaty negatywny efekt Paranoi w Darkest Dungeon
Tak niestety często będą kończyć się nasze wyprawy.

Czasami jednak czułem, że poziom trudności jest nieco nierówny. Fakt, że gra jest wymagająca, ale z niektórych lochów musiałem wycofać się już po drugiej walce, a inne przechodziłem z łatwością uznając wyzwanie za podejrzanie proste. Najpewniej wynika to po prostu z dużej losowości w grze.

W końcu jednak przychodzi taki moment, że musimy zetknąć się z bossami. Jak w każdej grze bywają oni mocniejsi lub słabsi. Walki są ciekawe i co najważniejsze – różnią się od siebie. Nie mamy wrażenia walczenia z po prostu mocniejszą wersją klasycznego przeciwnika.

Na każdego bossa musimy przygotować się nieco inaczej i też spodziewać się trochę innej walki, krótko mówiąc – nie nudziłem się.


Nie daj się szaleństwu

To, co jednak wywołało najwięcej emocji, to system stresu bohaterów. Ten element wyróżnia grę spośród podobnych tytułów. Nasza drużyna nękana potwornościami, które spotyka w lochach, może się po prostu załamać psychicznie.

Podczas przemierzania lokacji zachorujemy na kilka różnych przypadłości. Każda z nich wpływa nie tylko na zachowanie herosa, który na nią cierpi, ale także na całą drużynę.

Do tego każda z chorób daje bohaterowi kilka nowych tekstów, które będzie wykrzykiwał w amoku i obniżał morale drużyny. Przypadłość otrzymujemy po osiągnięciu odpowiedniej ilości stresu u naszego bohatera.

Po przeciwnej stronie od przypadłości stoją cnoty. Działają podobnie do przypadłości, ale dają pozytywne efekty, które podnoszą morale naszej drużyny. Tak właśnie przez większość naszej rozgrywki będziemy balansować na granicy szaleństwa i śmierci.

Jeśli lubicie gry z walką turową, to warto sprawdźcie naszą recenzję XCOM: Enemy Unknown oraz Enemy Within.

Darkest Dungeon – recenzja dungeon crawlera tylko dla najsilniejszych
Podsumowanie
Darkest Dungeon to droga przez mękę, w którą mimo porażek chce się dalej pakować. To naprawdę fajny i wciągający dungeon crawler z elementami RPG. To tytuł zdecydowanie dla osób, które lubią wyzwanie. Mimo, że czasami to wyzwanie zdaje się być niesprawiedliwe. Warto też zarezerwować sobie dłuższą chwilę na sesję z grą. Złapałem się na tym, że po skończeniu jednego lochu pomyślałem: "Jeszcze jeden i koniec na dziś." no i kończyłem ostatecznie nie po jednym, a kilku.
Gameplay
Fabuła
Grafika
Audio
Oceny czytelników1 Vote
Zalety
Emocjonujący, dobrze wykonany system walki
Dobra oprawa graficzna
Klimatyczna muzyka
Wciągająca zabawa na wiele godzin
Wady
Spora losowość, przez co poziom trudności wydaje się nierówny
Zdecydowanie nie dla mniej doświadczonych graczy
4.4
Ocena